Seria Złych Nawyków XX – “Gromadzenie brudnych ubrań”

Witam Was.

Dzisiaj trochę z zarządzania powierzchnią pokojową 🙂 Czy zdarza Wam się, że na krześle w pokoju zostawiacie ubrania? Jeśli nie na krześle? To może na podłodze? Pewnie każdy nie raz tak już miał. Ja sam się do tego przyznaję, że dość często zostawiam gdzieś ciuchy po domu. Staram się to ograniczyć, ale nie zawsze to wychodzi. Bez bicia mogę powiedzieć, że jest to mój zły nawyk.

Wiecie, że zostawione skarpetki są w piątce najczęstszych powodów kłótni w związkach? Znalazły się w tak elitarnym gronie, w którym możemy znaleźć takie czynniki, jak alkohol, pieniądze, podział obowiązków, seks. Co ciekawe reszta garderoby znalazła się w dziesiątce.

Zapewne ten problem dotyczy większości z Was, a zwłaszcza męskiego grona moich czytelników. Rozumiem, że czasami może się to zdarzyć, ale jeśli codziennie będziecie tak robić to nic dobrego z tego nie wyjdzie. Być może jest to już zakorzenione w naszym wychowaniu. Przecież w dzieciństwie brudne ubrania w magiczny sposób znikały z pokoju, a pojawiały się kilka dni później z powrotem.

Rozumiem, że niektóre rzeczy można ubrać kilka razy. Zaliczają się do nich takie elementy jak marynarka, bluza, spodnie. Warunki są dwa. Po pierwsze nie śmierdzą, po drugie są czyste. Jeśli uważasz, że coś jeszcze się nada to ułóż je porządnie. Nie będziesz musiał na nowo prasować. Absolutnie do tej zasady nie nadają się skarpetki, bielizna, koszulki. Nawet jak się wydaję, że nie śmierdzą, to słowem klucz jest “wydaję”.

Z takim zachowanie trzeba walczyć. Jeżeli ten nawyk przeszkadza nam, to nie możemy wyręczać drugiej osoby w sprzątaniu tego. Jak zabraknie w szafie skarpetek albo gaci to sam podejmie działanie, aby zdobyć niezbędne ubrania. Będą dwa możliwe rozwiązania albo rzeczy będą trafiać do kosza na pranie, albo ktoś nauczy się obsługiwać pralkę.

Prawdziwe historie.

Znam historie par które miały z tym problem. Mąż zostawiał skarpetki codziennie przed telewizorem. Pewnego razy żona się wkurzyła i zaczęła te skarpetki wrzucać pod kanapę. Po jakimś czasie mąż zaczął się pytać, czy nie widziała jego skarpetek. Ona odpowiedziała, że nie. Gdy mąż chciał sięgnąć z szuflady skarpetki, to okazało się, że już nie ma żadnej pary, zdesperowany musiał ręcznie prać, a potem suszyć tę skarpetki, które zdjął kilka chwil wcześniej, jak wrócił z pracy. Od tej pory skarpetki lądują w koszu na pranie.

Inna historia, którą znam to: W pewnym domu żyło razem kilka osób. Brat z siostrą i jej chłopak. Brat był młody i zostawiał ubrania w pokoju. Siostra często się o to denerwowała, ale zabierała ubrania do prania. Kiedyś już nie dała rady i postanowiła, że to, czego nie ma przy pralce, to nie będzie prała. Historia skończyła się tak, że średnio raz w tygodniu, ubrania znajdują magiczny sposób, aby znaleźć się koło pralki. Chyba wpływ na to miało znaczne zmniejszenie się garderoby.

Rozumiem, że chcecie mieć porządek w domu, ale czasami trzeba zastosować terapie wstrząsową. Gwarantuje Wam, że takie działanie może tylko pomóc. Szkoda zakładać sprawę rozwodową o głupie skarpetki. Dobra idę włączyć pralkę 🙂

Please follow and like us:
error