Witam Was.

Ostatnio zadano mi pytanie. Jak ja spełniam swoje marzenia? Początkowo musiałem chwile się nad tym zastanowić, ale znalazłem odpowiedź. Tym tekstem chce się z Wami podzielić tą informacją, bo wiem, że osoba, która zadała mi to pytanie, zagląda regularnie na bloga. W moich artykułach często dodaje jakieś historie z życia, także wiece jak moje życie wyglądało kiedyś i co udało mi się osiągnąć w różnych dziedzinach życia.

Zwłaszcza przez ostatnie 5 lat udało mi się spełnić kilka bardzo ważnych dla mnie marzeń, oto kilka z nich:

-Wziąłem ślub — Historia mojego związku nadaję się na dobry film romantyczny albo nowy sezon “Mody na Sukces”

-Urodziła mi się córka — Tak jestem facetem i powszechnie uważa się, że facet marzy o synu, jednak mogę śmiało powiedzieć, że jak mężczyźnie urodzi się córka, to będzie kochać jakby była jego 🙂

-Założyłem Bloga Liczysiecel.pl

-Kupiłem mieszkanie w centrum dużego miasta

-Razem z drużyną awansowaliśmy do pierwszej ligi w futbolu amerykańskiego

-W moim ostatnim sezonie, który rozegrałem, zostałem wyróżniony po kilku meczach jako najlepszy gracz meczu, albo kolejki.

-oraz kilka innych mniejszych.

Pragnę jednak zaznaczyć, że większość z tych rzeczy dla niektórych może wydawać się słabe, ale to były moje marzenia i je spełniam. Kiedy je osiągałem sprawiało mi to dużo radości i szczęścia, a także motywuje mnie to do realizacji kolejnych celów.

Kiedyś nie miałem planu na życie, nie stawiałem sobie celów, jednak od mniej więcej 2014 roku wszystko się zmieniło i zacząłem realizować moje postanowienia.

Jak zacząłem to robić? Mógłbym napisać, że po pierwsze trzeba mieć marzenie, aby je osiągnąć, następnie zapisać sobie cele zgodnie z artykułem o wyznaczaniu celów, który napisałem kilka tygodni temu. Po trzecie do tego celu ułożyć szczegółowy plan i go konsekwentnie realizować. Brzmi bardzo prosto, ale niestety z doświadczenia wiemy, że życie nie jest takie proste i plany często muszą być zmieniane. Dlaczego? Ponieważ wyskakują sytuacje losowe, które potrafią nas sprowadzić szybko na ziemie, przychodzi zmęczenie i pojawiają się spawy, które skutecznie spowalniają realizacje naszych planów.

Ja znalazłem jeden mały sposób na to, aby zacząć realizować swoje marzenia. Chętnie się tym sposobem podzielę, ale aby to zrobić musimy zacząć od podstaw.

Po pierwsze musimy mieć marzenie. Więc tutaj pada najważniejsze pytanie: Jakie są Twoje marzenia? Bez tego pytania nic nie zrobimy, bo kiedy mamy wiedzieć, że spełniliśmy swoje marzenie skoro nie będziemy wiedzieli, jakie ono jest. Czy w ogóle wiesz, co chcesz w życiu osiągnąć? Co posiadać? Jakie kraje zwiedzić? Kogo poznać? Jakie projekty zrealizować?

Może marzysz o 3 dzieci? Wielkiej willi? Własnej międzynarodowej firmie? Nowym Ferrari? Podróży do Brazylii? Karierze sportowej?

Pierwsze i najważniejsza rzecz, o której koniecznie musisz się dowiedzieć to fakt, że nie ma marzeń zbyt wielkich. Dodatkowo nie można określać które marzenia mają większą wartość. Które są dobre, a które złe. Dla jednego największym marzeniem będzie wyjazd do USA, dla kogoś innego wycieczka do Zakopanego, a dla jeszcze innego możliwość jakiejkolwiek podróży, choćby na koniec własnego miasta.

Najbardziej przeraża mnie fakt, że całkiem sporo osób nie ma marzeń. Żyją z dnia na dzień i czekają co im los przyniesie. Są też tacy co mają marzenia, ale mało sprecyzowane, chcą być kiedyś bogaci. Niestety nie mają określone czym jest dla nich bogactwo ani jak mogą to osiągnąć. To jak marzenie o wygranie na loterii i kupowanie losu raz na pięć lat, a przecież stara chińska zasada mówi, że aby wygrać trzeba grać.

Jak możesz zacząć spełniać każde swoje marzenie?

Mnie osobiście pomaga realizować moje cele i marzenia coś, o czym przeczytałem w książce braci Heath “Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmieniać”. Chodzi o to, że jak masz bardzo duże marzenia, którego osiągniecie może zająć nawet kilka lat, to coś, co może ci pomóc osiągnąć to marzenie to musisz poznać jego namiastkę. Ta koncepcja to “Wysłanie pocztówki ze stacji docelowej”.

Przykładowo Twoim marzeniem jest mieszkać na wsi. Jednak od zawsze mieszkałeś w dużym mieście i nie wiesz jak sobie poradzisz ze zmianą otoczenia. Kiedy kupisz dom na peryferiach może się okazać, że nie jest to Twoja bajka. Wyobraź sobie, że musisz teraz mieszkać w miejscu, gdzie musisz dowozić dzieci do szkoły, najbliższy sklep jest kilka kilometrów dalej i jak wieczorem skończy się chleb to niestety, ale nie znajdziesz go w osiedlowym sklepiku. Ogólnie mieszkasz w miejscu, które sprawia ci więcej kłopotów niż spokoju, a dodatkowo zaciągnąłeś kredyt na zakup tej nieruchomości, który będziesz musiał spłacać przez 20-30 lat.

Czy jest jakieś inne rozwiązanie?

Moim zdaniem tak. Zamiast ładować się od razu w kredyt, możesz przecież najpierw taki dom wynająć. Tutaj zamieszczę trochę inny przykład, ale tym razem z mojego życia. Wychowywałem się w małym miasteczku. Co prawda miałem kogoś w rodzinie kto mieszkał w dużym mieście, ale co innego jechać w odwiedziny, a co innego tam zamieszkać.

Wymarzyło mi się mieszkanie w centrum miasta, ale zanim zakupiłem mieszkanie postanowiłem “wysłać sobie pocztówkę ze stacji docelowej” i wynająłem mieszkanie. Mieszkałem tak ponad 3 lata, po czym postanowiłem zakupić mieszkanie. Dzięki takiemu działaniu przekonałem się, że życie w mieście nie jest aż takie złe. Mieszkając w domu trzeba dbać o dosypywanie węgla zimą, o koszenie trawy latem. Jak zepsuje się rynna to trzeba naprawić z własnej kieszeni. W bloku nie interesuje cię nic oprócz płacenia rachunków. Co z tego, że przecieka dach, zgłaszasz to i kilka dni później wpada ekipa, która to naprawi.

Inny przykład to moja przygoda z tym blogiem. Moim celem było pisać teksty w danej tematyce. Postanowiłem zacząć i eksperymentować. Po trzech miesiącach wiem, że dobrze zrobiłem z tymi eksperymentami. Gdybym pozostał na jednej tematyce pewnie mój blog by już trochę zwolnił. Dzięki testom wiem, że mogę pisać o nawykach i w tym kierunku bardziej się szkole. Może zmienić nazwę na liczysienawyk.pl ?

Marzysz o wakacjach w Norwegii? Nic prostszego znajdź tani lot, z Polski można lecieć za parę złotych. Wyjedź, chociaż na jeden dzień. Zjedz lokalne potrawy, zrób zdjęcie przy drodze trolli. Zobacz fiordy i wróć do domu. Przecież dzisiejsza komunikacja pozwala na to, abyś dotarł tam rano, a wrócił wieczorem. Nie musisz mieć nawet noclegu. Wyśpisz się w samolocie.

Pewnie zadacie pytanie, czy nie lepiej oszczędzić więcej pieniędzy i pojechać na kilka dni. Odpowiem Wam, że nie. Taka krótka wizyta potwierdzi czy faktycznie tak bardzo zależy Wam na tej podróży. Jeśli po tej wizycie będziesz miał niedosyt, to motywacja do osiągnięcia tego marzenia będzie jeszcze większa. Dzięki temu będziesz wiedział, po co pracujesz, po co te wszystkie wyrzeczenia. To wszystko sprawi, że nawet jak będzie po drodze ciężko, to chęć powrotu będzie większa niż jak byś tylko marzył o ilustracji z internetu.

Aby zacząć wprowadzać w życie tę metodę, musisz odpowiedzieć na dwa pytania:

1. Czego tak naprawdę chcę w życiu, co jest moim marzeniem?

2. Jak mogę tego posmakować w tym tygodniu / miesiącu / roku?

Od jakiegoś czasu sam używam tej metody i przyznam szczerze, że sprawdza się bardzo dobrze.

(Visited 15 times, 1 visits today)
Please follow and like us:
error
1 Komentarz
  1. Aby osiągnąć cel, trzeba coś w życiu zmienić, a najczęściej sa to nasze nawyki, zatem nazwa bloga powinna zostać taka jak dotychczas 🙂

Dodaj komentarz